Wstyd. Uczucie, o którym nie mówi się głośno. Nie wypada. Wstyd to coś, co się „ma” i czym trzeba nauczyć się zarządzać. Dla wielu rodziców dzieci z niepełnosprawnością towarzyszy on codziennie – cicho, podskórnie, momentami nieznośnie. Ale to nie jest wstyd wynikający z dziecka. To nie wstyd z miłości. To wstyd z systemu, z otoczenia, z tego, jak jesteśmy widziani, a raczej – jak nie jesteśmy.

Nie wstydzę się mojego dziecka. Wstydzę się tego, co muszę robić, by przetrwać.

Wielu z nas – matek, ojców, opiekunów – słyszy: „jesteście bohaterami”, „macie takie cudowne dzieci”, „wasza miłość jest inspirująca”. I tak, kochamy. Bezwarunkowo. Ale za tymi komplementami często kryje się mur milczenia, odwróconego wzroku, niezrozumienia. Bo już nie mówi się o tym, że:

  • Musieliśmy błagać o orzeczenie.

  • Musieliśmy udowadniać, że nasze dziecko „jest wystarczająco chore”.

  • Musieliśmy słyszeć: „za bardzo się pani rozczula”, „proszę się tak nie emocjonować”, „to pani subiektywna opinia”.

  • Musimy pisać podania, tłumaczyć się z każdej potrzeby, każdej faktury, każdej minuty opieki.

I wtedy rodzi się wstyd. Nie wobec dziecka. Wobec tego, że system zmusza nas, byśmy sami siebie sprowadzali do roli petentów, błagających o resztki normalności.

Wstyd, że nie jesteśmy wystarczający

W przestrzeni publicznej rodzic OzN to albo bohater, albo problem. Niewiele jest miejsca pomiędzy. W szkole jesteśmy często traktowani jak przeszkoda: „ci rodzice z orzeczeniem”, „znowu ta mama”. Na placu zabaw – izolowani. W urzędzie – oceniani, przepytywani, punktowani. Pracujemy, nie pracujemy – zawsze źle. Korzystamy z opieki? Pasożyty. Nie korzystamy? Nieodpowiedzialni.

Ten rodzaj społecznego napięcia nie pozostaje bez śladu. Zaczynamy czuć, że:

  • Nie ogarniamy.

  • Nie potrafimy.

  • Nie mamy prawa mówić o zmęczeniu.

A przecież jesteśmy tylko ludźmi. Rodzicami. Nie zespołem do zadań specjalnych.

Wstyd wchodzi w ciało. Nie wychodzisz z domu. Unikasz kontaktu. Zostajesz w piżamie, bo i tak nie ma gdzie iść. Wstydzisz się poprosić o pomoc – „przecież powinnam dawać radę”. Wstydzisz się, że krzyknęłaś na dziecko. Że się rozkleiłeś w sklepie. Że nie masz siły rozmawiać. Że przestałaś wierzyć, że coś się zmieni.

I to wszystko nie dlatego, że Twoje dziecko ma niepełnosprawność. Ale dlatego, że system Ci tego nie ułatwia. Wręcz przeciwnie – często cię karze.

Społeczny eksperyment, który trwa całe życie

Rodzic dziecka z niepełnosprawnością niemal bierze udział w społeczno-instytucjonalnym eksperymencie. Testujemy wytrzymałość:

  • Jak długo będzie walczyć?

  • Kiedy pęknie?

  • Czy się podda?

  • Czy poprosi o pomoc?

Ale kiedy prosimy, słyszymy, że przesadzamy. A kiedy nie prosimy – „dlaczego nie mówiła pani wcześniej?”. I znów wstyd. Wstyd, że jesteśmy za bardzo, albo za mało.

To nie Ty masz się wstydzić!

Chcemy dziś powiedzieć coś bardzo wyraźnie – to nie Ty masz się wstydzić.

Nie wstydź się, że nie ogarniasz.
Nie wstydź się, że płaczesz w łazience.
Nie wstydź się, że boisz się przyszłości.
Nie wstydź się, że masz dość.
Nie wstydź się, że się wstydzisz – to normalne uczucie w nienormalnej rzeczywistości.

Ten system nie jest stworzony dla Ciebie. To Ty każdego dnia próbujesz nadać sens i ciepło sytuacji, która często nie ma w sobie żadnej logiki. I za to należy Ci się nie medal, ale prawo do odpoczynku, pomocy i zwykłej, ludzkiej obecności.

Jesteśmy Ważni – naprawdę…

Dlatego jako Fundacja „Jesteśmy Ważni” prowadzimy bezpłatne grupy wsparcia online dla rodziców i opiekunów OzN.
Nie pytamy o orzeczenia, nie mierzymy „ilości niepełnosprawności”.
Przyjmujemy Cię z Twoim zmęczeniem, złością, lękiem, miłością i wątpliwościami.

W tych grupach nie musisz się wstydzić.
W tych grupach jesteś widziana, słyszany, rozumiana.
Bo naprawdę – jesteś ważna. Jesteś ważny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz również polubić