Każdego dnia rozmawiamy z rodzicami i opiekunami OzN, dochodzimy często do podobnych, niekoniecznie optymistycznych wniosków i z całą pewnością – jesteśmy świadomi tego, że nasze głosy często są nie tylko niesłyszane, ale również wręcz pomijane, ignorowane, spychane na daleki, niewidoczny dla reszty społeczeństwa, plan. 

Dlatego, gdy tylko ktokolwiek, w jakikolwiek sposób zaczyna mówić o grupie, jaką są rodzice i opiekunowie OzN – pojawiają się ogromne emocje. Dla jednych to wiele, bardzo wiele, dla innych za mało, niewystarczająco, nierealnie, jakoś. I choć każdy z nas, rodziców i opiekunów OzN, nosi swoją historię i bardzo osobiste doświadczenia – w jednym możemy się tutaj wszyscy zgodzić.

To ważne, że mówią.

To WAŻNE, że naprawdę (!) zaczyna się takie tematy poruszać, chociażby na wielkim ekranie. I dlatego z ogromną radością i dumą – chcielibyśmy podzielić się naszymi refleksjami na temat filmu „Jeden na milion”, którego kinowa premiera będzie mieć miejsce już 21.02.2025 r., a który mieliśmy okazję przedpremierowo zobaczyć, aby o nim opowiedzieć tym, którzy mogą chcieć, potrzebować go również obejrzeć.

Bo to WAŻNY film. 

 

4 rodziców OzN, 4 różne spojrzenia 

Nasza prezes, Dominika oraz nasza dyrektor kreatywna Ania, we współpracy z Monolith Films – miały okazję, ze swoimi mężami, obejrzeć przedpremierowy pokaz filmu „Jeden na milion” i tak naprawdę najważniejsze, co trzeba tu powiedzieć – zawarli w swoich wypowiedziach:

 

Ania, mama OzN:

Miałam okazję gdzieś wcześniej zobaczyć zwiastun. Pamiętam to doskonale. Mój mąż rzucił wówczas pytanie: nie wystarczy nam niepełnosprawności na co dzień, w domu? Tak, wtedy byliśmy niemal przekonani, że to kolejny film o jakiejś chorobie, jakimś dziecku i… tyle. Zasiadaliśmy do seansu po wyjątkowo trudnym dniu, tygodniu, a dosłownie dzień wcześniej widzieliśmy inny tytuł, również wokół tematu niepełnosprawności.

Obejrzeliśmy całość bez przerw, nie odzywaliśmy się do siebie. Siedzieliśmy w ciemności, wpatrzeni w ekran telewizora, a w pojedynczych momentach, u każdego z nas w innych – oczy się szkliły, a ciszę przerywały ciężkie westchnienia. Dlaczego…? Bo w pewnych konkretnych scenach zobaczyliśmy siebie, nas. I nie, te sceny nie były absolutnie 1:1 w stosunku do realnego życia. Nie o to chodzi. Tam były emocje, które nam towarzyszą na co dzień. I ktoś je w końcu pokazał. Ktoś pokazał kompozycję walki, strachu, bezsilności, wściekłości, wzlotów i upadków, na niemal każdym naszym kroku. Ktoś pokazał nas, rodziców.

 

Dominika, mama OzN:

„Jeden na milion” to film, który mnie zaskoczył. Zwiastun sugerował historię Austina – chłopca z niepełnosprawnościami – i myślałam, że to będzie kolejny film o dziecku z trudnościami. Tymczasem okazało się, że to przede wszystkim opowieść o jego rodzicach i ich codziennej walce o rodzinę. Nie powiem, że realistycznie pokazuje życie takich rodzin – bo jest to raczej polukrowana wersja naszej rzeczywistości – ale porusza bardzo ważny temat: perspektywę rodzica dziecka z niepełnosprawnością. To coś, co dopiero raczkuje w przestrzeni publicznej, a przez dekady było pomijane w produkcjach o osobach z niepełnosprawnościami.

Były momenty, gdy naprawdę się wzruszyłam, bo zobaczyłam scenę ze swojego życia, i były też takie, gdy śmiałam się na głos. Podsumowując – bardzo dobrze się bawiłam, a przecież o to chodzi w kinie. Co dla mnie ważne – nie było w tym filmie nic, co by mnie oburzyło czy wywołało niesmak, a to ogromny sukces, bo przy filmach o takiej tematyce zazwyczaj pojawia się moment, kiedy myślę: „No, przesadzili teraz”. Tutaj tego nie było. Jako mama dziecka z autyzmem dobrze się bawiłam i z czystym sercem mogę polecić tę produkcję.

 

Bartek, mąż Ani, tata OzN: 

Żyjemy w samym centrum tematu niepełnosprawności i już trochę przywykłem, że to dość hermetyczna społeczność, nie do końca dostrzegana przez innych. Da się odczuć niezrozumienie, nie da się temu zaprzeczyć. Dlatego, podobnie jak Marek, z dużym dystansem podszedłem do premiery filmu. Owszem, zgodziłem się i obejrzałem. Teraz mogę jednak z całą pewnością przyznać: to WAŻNY film. Nie jest doskonały. I nie będzie.

Dlaczego? Bo każdy rodzic taki jak my – ma inne doświadczenia i oczekiwania. Ktoś powie, że zbyt cukierkowo, a ktoś że z za dużą przesadą. Bo jesteśmy naprawdę różni. Stoją za nami inne historie i to one wpływają na nasze opinie. Film wzbudza wiele emocji. I pokazuje emocje, co jest niesłychanie istotne! Pokazano emocje rodziców dzieci z niepełnosprawnością w sposób realny, momentami wręcz mocny. To jest naprawdę potrzebne!

 

Marek, mąż Dominiki, tata OzN: 

„Jeden na milion” to film, do którego podchodziłem z dużym dystansem. Jako tata dziecka z niepełnosprawnością na co dzień mam tych trudnych tematów wystarczająco dużo, więc raczej unikam podobnych historii na ekranie. Po prostu nie mam potrzeby oglądać tego jeszcze w filmach. Ale ten mnie zaskoczył. Po kilkunastu minutach wciągnąłem się i z każdą kolejną sceną czułem, że to nie jest kolejna ciężka, przytłaczająca opowieść, tylko film, który – mimo trudnej tematyki – przynosi sporo rozrywki i daje oddech.

Oczywiście, rzeczywistość na co dzień bywa trudniejsza, mniej wygładzona, ale w tej historii zobaczyłem jedną scenę, która tak mocno przypomniała mi naszą sytuację, że aż ścisnęło mnie w gardle. Nie było tu przesady ani sztuczności, które często mnie rażą w tego typu produkcjach. Jako tata dziecka z niepełnosprawnością dobrze spędziłem ten czas i z czystym sumieniem mogę polecić ten film – nawet tym, którzy, tak jak ja, zwykle omijają takie tematy.

 

Obserwujcie nas na Facebooku – będziemy mieć 50 biletów do Cinema City na film „Jeden na milion” do rozdania! 

10 komentarzy

  1. Ostatnio naprawdę sporo mówi się o problemach nas rodziców i opiekunów OzN. Z jednej strony to bardzo dobrze, ale czasami mam wrażenie, że te rozmowy niewiele wnoszą. Cały czas wydaje mi się, że wiele ważnych tematów utknęło w próżni i nie wiadomo kiedy wyjdą na zewnątrz. Mimo wszystko trzeba nagłaśniać wszystkie trudne aspekty rodzicielstwa OzN, bo tylko wtedy możemy walczyć o zmianę na lepsze. choć do niej prowadzi niezwykle długa droga.

  2. Ominęłabym ten film szerokim łukiem (z dokładnie tych samych powodów, które przytoczyliście- zbyt dużo takich problemów, zbyt dużo autyzmu na co dzień), gdyby nie Wasze recenzje. Pójdę. Jeśli rzeczywiście dobrze odzwierciedla naszą rzeczywistość, to mam nadzieję, że obejrzy je więcej osób, niż tylko opiekunowie OzN 💗

  3. Zapowiada się inspirująca historia pełna emocji! Nie mogę się doczekać kiedy obejrzę film 🙂

  4. Ważne, że w końcu zaczyna się mówić o rodzicach i opiekunach OzN jako o osobach, które też mają swoje przeżycia, swoją codzienność i które nie powinny być pomijane. Ciekawi mnie, jak szeroka publiczność obejrzy ten film – czy trafi do tych, którzy nie są na co dzień częścią tego świata? Mam nadzieję, że tak, bo takie produkcje mogą otwierać oczy i uwrażliwiać społeczeństwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz również polubić