Postanowiliśmy rozmawiać z Wami, dzielić się Waszymi historiami. Redaktor naczelna naszego Magazynu Jesteśmy Ważni przeprowadza rozmowy z naszymi podopiecznymi i publikujemy je tutaj, aby świat mógł je usłyszeć! 

Dzisiaj Ania Lipiak, obecnie również nieocenione wsparcie w naszej Fundacji! 

Jesteś tu. Rozmawiasz ze mną. Dlaczego akurat Jesteśmy Ważni? Dlaczego to nam zaufałaś?

Dlatego, że Fundacja uratowała mi życie w tamtym momencie…

Kiedy jesteś już nad przepaścią i widzisz wszystko w czarnych barwach, nie widzisz już nawet kształtów, a myśli idą tylko w jednym kierunku, „krzyczysz” – ale nikt Ciebie nie słyszy, nie masz wyjścia tak naprawdę, nie masz jak zaufać. Nie zdawałam sobie sprawy jak ogromny ciężar nosiłam. Życie przesunęło moją granicę wytrzymałości w pewnym momencie tak daleko, że uważałam to za normalne. Pogoda ducha, wdzięczność i ciekawość życia – to jest moja siła.

Wszystko jest w nas i sami decydujemy, czy i kiedy podniesiemy się z kolan. Teraz to już wiem.

Czy jest coś, co w roli rodzica OzN, według Ciebie, jest najtrudniejsze? A co wydawać by się mogło trudne – a Tobie przyszło akurat z łatwością?

Tych momentów dla rodzica jest bardzo dużo, począwszy od diagnozy, szukania odpowiedniej placówki edukacyjnej, odpowiednich terapeutów, do stworzenia odpowiednich warunków dziecku w domu,  np. z ogromną nadwrażliwością słuchową, niewerbalnemu.

Mnie z pozoru trudną do ogarnięcia sprawą, a z łatwością która przyszła – było załatwienie całej dokumentacji na komisję ds. orzekania o niepełnosprawności. Z perspektywy czasu myślę, że wynika to z mojego charakteru „zadaniowca”.

Opowiedz mi Waszą historię. Tak po prostu – to, co uważasz za ważne do przekazania.

Życie nigdy mnie nie rozpieszczało, wczesne macierzyństwo, rozwód, niespodziewana śmierć partnera, samodzielne rodzicielstwo, a na dokładkę diagnoza. Wszystko przeplatało się ze smutkiem i samotnością. Moimi marzeniami było, żeby dzieci miały dach nad głową i były najedzone, w późniejszym już czasie nie miałam w ogóle marzeń. Ze wszystkim zawsze radziłam sobie sama. Tak naprawdę nosiłam maskę, pod którą skrywałam ogromny ból. Uważałam, że kiedy okażę słabość, pokażę łzy – wszystko się zawali. Zadawałam sobie wtedy pytanie: a co będzie z moimi dziećmi…?

Dzisiaj już wiem, że mam do tego prawo… Mam prawo być zmęczona, mam prawo płakać, mam prawo wyjechać i odpocząć. Oczywiście, to nie jest łatwe tak zwyczajnie, tak po prostu, już teraz, natychmiast. Ale gdy postanawiasz zmienić swoje życie na lepsze, weselsze, bardziej kolorowe, uda Ci się! Wystarczy poprosić o pomoc dla siebie, pamiętajcie – dla siebie!

Twoje marzenie? Ale Twoje, nie związane z dzieckiem, nie z kimś. Twoje! 

Teraz tych marzeń jest całkiem sporo! Jedno z nich to polecieć na Kubę, następne za chwilę się spełni: koncert, na który się wybieram w Poznaniu – czyli występ Andrea Bocelli. Następne marzenie to nauka tanga argentyńskiego… mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Gdybyś miała jednym zdaniem przekazać to, do dziś czujesz za najważniejsze, rodzicom OzN tuż po diagnozie – jak by to zdanie brzmiało?

Pozwólcie sobie na wypłakanie tego bólu, przepłakanie tego wszystkiego, proście o pomoc, mówcie głośno o tym, że jest wam ciężko i chcecie odpocząć. Korzystajcie z terapii i grup wsparcia  dla rodziców OzN.

2 komentarze

  1. Aniu spełniaj się ile wlezie. Cieszę się ogromnie, że dane jest nam być częścią tej niesamowitej grupy. Ten rok będzie nasz 😍😍

  2. Aniu, jesteś wspaniała i wyjątkowa. Możesz inspirować i dawać przykład. Ściskam mocno ❤️🤗

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz również polubić